Archive for 2014

Przeprowadzka

No Comments »

Uwaga :

Jest mi niezmiernie miło ogłosić, że Pani Mucha się przeprowadza. Wirtualnie. Od dziś spotykamy się tutaj 

 Archiwum zostało już przeniesione.Wszystkie wpisy i zdjęcia znajdziecie pod nowym adresem. Nie udało mi się przenieść Waszych komentarzy (jeszcze...), ale mam nadzieję, że szybko nadrobimy ich brak już w nowym miejscu. 

Do zobaczenia na : www.pani-mucha.pl :) 



wakacyjne plany

Czytaj więcej » | 5 Comments »

 Mimo wakacji i teoretycznego braku obowiązków, cierpię na ''niedoczas''.  Dzień jest za krótki, słońce zachodzi, kiedy ja jeszcze mam sporo zadań przed sobą. Chyba nie umiem odpoczywać biernie...

 Czeka na mnie ogrom książek do przeczytania, przepisów do przetestowania, pozycji na liście ''wakacyjnej'' do skreślenia. Do tego regularnie z giełdy zwożę kolejne ''skarby'', które wymagają renowacji.Papier ścierny i farby to mój najnowszy niezbędnik. Co poradzić skoro wymarzyłam sobie toaletkę? 

Mam nadzieję, że niedługo będę mogła pochwalić się Wam efektem końcowym ( co prawda jestem w trakcie poszukiwania lustra, ale wybieram się jutro na giełdę i czuję, że dopisze mi szczęście :) )
 



zróbmy sobie ratafię- nalewkę dla leniwych

Czytaj więcej » | No Comments »

Nalewka starego kawalera - takie cudowne określenie przypisano ratafii. Nie wiem czy nazwę zawdzięcza metodzie jej wykonywania ( dużo się nie napracujecie) czy składnikom. Niech was nie zwiedzie masa owoców, ładny kolor i cudowny zapach. Nalewka ma moc. 

Tak więc jeśli macie już dosyć wekowania, smażenia konfitur lub nie chcecie dopuścić do popsucia się świeżych owoców, nastawcie ratafię. Zaczynamy :)



ogórkowo- miętowa lemoniada

Czytaj więcej » | No Comments »

W trakcie panujących upałów lód jest na wagę złota. Moim zdaniem. Staram się, by spory zapas zawsze czekał w zamrażarce. Kiedy żar leje się z nieba, a ja kolejny raz próbuję choć na chwile schować się w lodówce zostaje nam tylko ona. Lemoniada. 

Dzisiejsza jest podwójnie orzeźwiająca. Mięta i ogórek to duet idealny na obecne temperatury, więc zbierajmy zapas lodu i do dzieła.



domowe wybielanie zębów

Czytaj więcej » | 7 Comments »

Dzisiejszy sposób na bielszy uśmiech jest tak banalny, że chętnie nazwałabym geniuszem tego, kto to wymyślił. Pomysł znaleziony w odmętach internetu, przetestowany,więc dzielę się nim z Wami. 
 Aby wybielić zęby potrzebujecie tylko oleju kokosowego i węgla aktywnego.  


pizza z botwinką i serem lazur

Czytaj więcej » | No Comments »

Znajdą się tacy, który uznają to za profanację pizzy. Przyznaję, ta wersja daleka jest od oryginału. Ale już od pewnego czasu marzył mi się chłodnik. Taki mocno różowy, z botwinką. Problem w tym, że brakowało mi upału. Bo co za przyjemność jeść zimną zupę kiedy wokół szaro, buro i deszczowo ?

Cała grządka buraczków zmarnować się nie może, więc zaczęłam kombinować. Powstała pyszna, chrupiąca pizza. Eksperyment udany :)



o tym, dlaczego nie zostanę drwalem

Czytaj więcej » | 5 Comments »

Ostatnio trochę domokurzę. Gotuję, smażę konfitury, wcielam w życie kolejne pozycje z listy ''odłożone na kiedyś''. Zaglądam do ogródka po świeże warzywa. Jeśli trafię na złą pogodę zostaję w łóżku z zaległymi książkami i gazetami.

 W przerwach między jednym, a drugim deszczem chodzę na spacery z moimi kompanami. Cieszy się z tego wyłącznie Zuza. Jogi  całym (sporym) sobą pokazuje jak bardzo jest do tego zmuszany (jeśli zaglądacie na Facebook'owy fanpage wiecie, że jest pokaźnych rozmiarów). 

Najnowszy patent: Ta mała, leniwa kluska niesiona jest przez nas  w jedną stronę, a następnie MUSI przebierać łapami, by wrócić do domu.

Nieśmiało kiełkują mi w głowie pomysły o zmianach w moim pokoju. Zbieram farby, inspiracje i małe przysługi wyświadczone Tacie ( spory zbiór narzędzi i ewentualna pomoc kiedy coś sknocę...) Wybrałam sposób najgorszy z możliwych : postanowiłam pomoc w rąbaniu drewna. 
 Wnioski: 

1.Nie jest to tak trudne, na jakie wygląda - wielkiej siły nie wymaga. Liczy się technika.

2. Umiem już trafić 2 razy w to samo miejsce - jeśli przyjdzie mi tonąć na Titanicu spokojnie oswobodzę partnera z kajdanek, o ile w pobliżu będzie siekiera.

3.  Rozproszony drwal, to zły drwal.

4. Sprawny kciuk to cenna sprawa (patrz punkt 3) Całe szczęście skończyło się tylko pękniętym paznokciem.

Mimo wszystko jest idealnie. To moje wymarzone leniwe wakacje. Spokojnie czekam na moment kiedy znudzi mi się takie domokurzenie i bunkrowanie w domu...


letnia sałatka z truskawkami, fetą i octem balsamicznym

Czytaj więcej » | 9 Comments »

Dziś przepis na sałatkę z truskawkami. Jest idealna na szybki obiad w upalne dni, kiedy mamy ochotę na coś lekkiego. Z moim uzależnieniem do truskawek pewnie jeszcze nie raz ją przygotuję.


truskawkowo-bananowe serniczki na zimno

Czytaj więcej » | 1 Comment »

Sezon na truskawki powoli się kończy. To ostatni dzwonek na wykorzystanie świeżych owoców. Staram  nacieszyć się nimi ''na zapas'' do kolejnego lata przez co dodaję je prawie do wszystkiego. Truskawki lądują w koktajlach, deserach, a nawet w sałatce.

Dziś przepis na serniczki bananowo - truskawkowe na zimno.  Bardzo łatwe do wykonania.



klimaty wakacyjne

Czytaj więcej » | No Comments »

Mam wakacje. Upragnione i już w większości zaplanowane. Mimo teoretycznie dużej ilości wolnego czasu trochę brakuje mi dnia na wyrobienie założonego planu. Stąd też ostatnio wkradła się trochę dłuższa przerwa na blogu. Obiecuję poprawę ;)

Moje wakacje to czas na wszystkie rzeczy, które w roku pełnym kolokwiów i zaliczeń odkładałam na bliżej nieokreślone ''potem''. Wierzcie mi, trochę się nazbierało...

Tak więc z przyjemnością nadrabiam zaległości książkowe, poluje na filmy, które zawsze chciałam obejrzeć czy spotykam się ze znajomymi. A w międzyczasie ścigam się z czasem. Bo co poradzę na to, że czarny bez tak szybko przekwita, a sezon na truskawki trwa tylko kilka tygodni. O tym niedługo na blogu...

I mimo, że bardzo lubię spędzać czas w Gorzowie brakuje mi trochę morza. Sama świadomość, że wystarczy 5 minut spacerem, by popatrzeć na zachód słońca działała kojąco. Ostatnie dni przed wyjazdem z Gdańska wykorzystałam bardzo intensywnie. Dziś zdjęcia jednego z takich wieczornych spacerów. 



zdrowy obiad : makaron z fetą i pesto z rukoli

Czytaj więcej » | No Comments »

Uwielbiam ten moment, kiedy po składniki na obiad wystarczy pójść do ogrodu. Kiedy uda się wyprzedzić psy i sprytnie zostawić je za furtką ( o dziwo bardzo ciągnie je do ogrodu ) zostaje tylko jeden dylemat: Co dziś na obiad ? 

Przy braku weny najlepsze są najprostsze rozwiązania. Pesto z rukoli miało swój debiut w tym roku, ale po pierwszej degustacji już wiemy, że będzie stałym bywalcem.

 Jeśli używacie kupionej w sklepie rukoli przygotowanie obiadu zajmuje tyle, co ugotowanie makaronu.


odchudzona pavlova czyli beza z kremem śmietankowym i truskawkami

Czytaj więcej » | 4 Comments »

Kiedy wracam do Gorzowa, to ja przejmuję kontrolę nad kuchnią. Po szybkim przeglądzie zapasów w szafkach i lodówce robię listę zakupów i planuje posiłki na kolejne dni. Nie wiem kto bardziej się z tego cieszy... Mama, która zostaje zwolniona z tego obowiązku czy ja mogąc przemycić im co nieco zdrowszych obiadów. 
Mimo wszystko, aby nie dopuścić do buntu raz na jakiś czas serwuję coś ''ekstra''. Wczoraj była to beza, ulubiony deser mojej Mamy (imieniny dają pewne przywileje). 

Nie będę ukrywać, że jest to deser w wersji  dietetycznej, ale nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała czegoś pozmieniać... 



mania posiadania czyli jak zdobylam tutuł zbieracza roku

Czytaj więcej » | 2 Comments »

Napisanie tego posta zajęło mi prawie 2 dni. Wszystko przez pogodę. I walizki.


balsamiczny kurczak i pomidor czyli oszukana sałatka caprese

Czytaj więcej » | 5 Comments »

Jest czerwiec, jestem nad morzem... jest źle. Siedzę owinięta w koc. W wełnianych ''góralskich'' skarpetach, z ogromnym kubkiem gorącej herbaty.
W ostatnich dniach letnia jest tylko sesja. 

 Jakie lato, taka sałatka :  zapraszam na oszukaną caprese.


zdrowy obiad: zapiekanka ziemniaczana

Czytaj więcej » | 2 Comments »

Kto by pomyślał, że na przełomie maja i czerwca zaproponuję Wam zdrowy obiad w wersji rozgrzewającej ? Czas ten powinien obfitować w przepisy pozwalające na ochłodę i zapomnienie o upale. Tymczasem na dworze zimno, szaro i wietrznie. Zapiekanka ziemniaczana sprawdzi się w takie dni idealnie.


Warsztaty z firmą Oleofarm

Czytaj więcej » | 3 Comments »

W miniony weekend miałam okazję uczestniczyć w ''Dietetycznych Rewolucjach'' Warsztaty kulinarne zorganizowała firma Oleofarm i Hotel Mercure w Gdańsku. Jak było ? Ciekawie, momentami ostro i jak to w czasie rewolucji bywa, doszło do rozlewu... olejów tym razem :)


prościej się nie da

Czytaj więcej » | 6 Comments »

Dziś będzie nudno. Zestaw banalny, ale niezastąpiony podczas letnich wieczorów. Kiedy brakuje czasu, nie ma co kombinować.Ma być wygodnie. A biała bluzka zawsze się sprawdzi :)
Po kilku upalnych dniach do Trójmiasta zawitała burza. I mimo grzmotów i piorunów, których się boję czekałam na nią. Teraz, kiedy jest czym oddychać można wyjść na spacer.

kawa mrożona na 2 sposoby

Czytaj więcej » | 3 Comments »

Dziś coś co mocno kojarzy mi się z latem, bez czego nie wyobrażam sobie upalnych dni.  Mrożona kawa. 
Często w towarzystwie lodów bitej śmietany i posypek przez co może być prawdziwą bombą kaloryczną.Ale jeśli trochę pokombinujemy można wyczarować z niej cuda w wersji dietetycznej.

Dziś kawa na 2 sposoby. W zależności od tego czy macie ochotę na deser czy napój możecie wybrać... 
Komu kawa mrożona, komu mus ?


Studenckie dylematy

Czytaj więcej » | 7 Comments »

Pogoda ostatnio jest cudowna. Piękne słońce, wysoka temperatura i powietrze jakoś pachnie już latem. Tak więc korzystam.  

Kilka razy dziennie wychodzę na taras przewietrzyć się. Czasami zaszaleję i zabieram ze sobą na leżak notatki. Co prawda odgłosy pobliskiego remontu szybko uniemożliwiają skupienie się na czytaniu, ale próbuję. Zaczyna się czas, w którym studenci chętniej zabierają się za sprzątanie, podglądają przez kamerki internetowe mieszkańców zoo i nadrabiają zaległości w serialach.

Witaj sesjo, ulubiony dresie i Internecie, w którego czeluści zaglądam dosłownie co 5 minut. Lato na całego :)


mydło, które leczy

Czytaj więcej » | 4 Comments »

Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że do mycia twarzy będę używała mydła, pewnie nie uwierzyłabym. Przy półkach pełnych pianek, żeli, mleczek, musów do pielęgnacji twarzy mydło wydaje się być słabym rozwiązaniem.

Chyba, że jest to mydło syryjskie. Co w nim takiego szczególnego ? Już tłumaczę.


obiad ekspresowy - frittata z brokułem i szynką

Czytaj więcej » | 4 Comments »

Kiedy wiem, że prawie cały dzień spędzę poza domem staram się na to odpowiednio przygotować. Wieczorem wszystko szykuję i rano wynoszę prawie pół lodówki w plastikowych pojemnikach. Dzięki temu udaje mi się uniknąć podjadania drożdżówek i batoników z automatu.

Są jednak dni w których niespodziewanie zmieniają się plany, a ja nie mam czasu na szukanie czegokolwiek do jedzenia. Wtedy wracam tak głodna, że prawdopodobnie pół tramwaju słyszy moje burczenie w brzuchu. 

Co wtedy przyrządzam ? Frittatę, czyli omlet :)

Zalet tego dania jest mnóstwo: proste składniki , dowolne dodatki i ekspresowe przygotowanie.  


deszczowe rytuały z dzieciństwa czyli kto biegał po kałużach ?

Czytaj więcej » | 4 Comments »

Jako dziecko uwielbiałam deszcz. Ale nie każdy i nie zawsze. Żeby cieszyć się z deszczu musiały być spełnione 3 podstawowe warunki : 

1. Brak burzy. Grzmoty, pioruny i granatowe niebo wprowadzało mroczny klimat i oznaczało jedno : straszne historie. Wszystkie dzieciaki z placu zabaw przenosiły się w jakieś zadaszone miejsce i zaczynały swoje opowieści.
Jestem strasznym tchórzem, więc kiedy padło któreś z słów: duch, trup, widmo, nawiedzony... uciekałam gdzie pieprz rośnie. W myślach. Bo w rzeczywistości robiłam to nieco bardziej dyplomatycznie, tłumacząc się obowiązkiem powrotu do domu.(W tym wieku nikt nie dyskutował z ''Mama mi kazała '') I mimo, że nie wysłuchałam chyba ani jednej opowieści do końca, w trakcie powrotu do domu już zastanawiałam się czy drzwi nie otworzy mi przypadkiem truposz, a w windzie nie spotkam ducha. 

Ziemniaki faszerowane szynką, cukinią i fetą z ziołowym sosem

Czytaj więcej » | 3 Comments »

Jednym z przepisów, który szczególnie przypadł Wam do gustu był ten na pieczone ziemniaki ( o ten). Przynajmniej tak podpowiadają mi statystyki.

Postanowiłam zrobić kolejną, tym razem bardziej letnią wersję. Każdy Poznaniak powie wam, że pieczone ziemniaki z gzikiem to pyszna sprawa. 
Tym razem moja, lekko zmodyfikowana wersja. 


zestaw nie-galowy

Czytaj więcej » | 8 Comments »

Przez kilka lat, podczas których mieszkam w Trójmieście nauczyłam się jednego : pogoda tutaj jest nieprzewidywalna. 
Do dziś nie rozumiem jak w 15 minut ze słonecznego dnia robi się ulewa z okropnym wiatrem. Ale pogodziłam się z tym. Ba ! Jestem na to przygotowana!  
Co prawda nie dorobiłam się jeszcze torebki tak dużej, by pomieścić w niej parasol,kalosze, wiatrówkę,rękawiczki i inne gadżety na każdą pogodę. Ograniczam się do kamizelki i parasola. 

 Kiedy nie trzeba już pisać matury, maj znów jest najpiękniejszym miesiącem w roku :) Tak więc dziś totalnie NIE- galowy strój, choć kolory te same :) 

zielony koszmarek czyli koktajl ze szpinakiem

Czytaj więcej » | 4 Comments »

O tym, że uwielbiam koktajle pisałam już wcześniej podając kilka przepisów : tutaj. Musze jednak przyznać, że to co ląduje w blenderze jest bardzo zmienne i zależy od zawartości lodówki. I tak w szklance wylądował m.in. lekko brązowy już banan i liście szpinaku, które lekko oklapły i do sałatki się nie nadają. 

Wyszło pyszne, mocno zielone, idealne na poniedziałkową poprawę humoru  !

roladki z kurczaka z zielonym risotto

Czytaj więcej » | 1 Comment »

Ponieważ majówka była dość rozpustna, teraz czas wrócić do zdrowych nawyków. Tak więc dziś kolejny przepis z cyklu ''zdrowy obiad''. Roladki z kurczaka z zielonym risotto. Danie, które skrzętnie ukrywa sporo warzyw i przekonuje do siebie nawet osoby, które na szpinak kręcą nosem.

majówkowy luz

Czytaj więcej » | 3 Comments »

O moich rytualnych spacerach nad morze już kiedyś pisałam na blogu.Nie wiem czy mogłabym się bez nich obyć w czasie majówki. Zwiedzanie Trójmiasta to świetna opcja kiedy pogoda jest kapryśna. Dziś trzymaliśmy się blisko morza, ponieważ nie można było zmarnować słońca :) Jutro czas na starówkę :)



lekki deser jogurtowo - brzoskwiniowy

Czytaj więcej » | 3 Comments »

Dziś kolejny deser, ale ich chyba nigdy dość :) Dzisiejszy jest idealny na niezapowiedzianą wizytę gości, nagłą chęć na coś słodkiego lub w sytuacji kiedy zawartość lodówki nie pozwala na kuchenne szaleństwa. 

Twaróg w lodówce mam zawszę, a puszkę owoców warto mieć zabunkrowaną ''na czarną godzinę'' w naszych zapasach.

Miejsce idealne

Czytaj więcej » | 4 Comments »

Jako dziecko uwielbiałam naszą rodzinną weekendową tradycję. W sobotę, z samego rana jechaliśmy do prababci. Ubrani w ''ciuchy za Wartę'' z królikiem biegającym po klatce, która stała między mną a bratem na tylnym siedzeniu. 

Działka babci i jej okolice były dla nas istnym rajem. Obowiązywał tam specjalny strój- nikt z nas nie przejmował się nową plamą czy dziurą, a po całodniowych szaleństwach ciuchy często lądowały w koszu.

Większość czasu spędzałam z bratem i kuzynem. Ponieważ mięli przewagę liczebną bawiliśmy się w ich zabawy. Wojnę (jakimś trafem patyki idealnie udawały kształtem karabiny) ,żużel (wyścigi na rowerach), a póki nie pokazałam panicznego strachu do żab i zaskrońców miałam również przywilej dołączenia do bazy.

Było to miejsce na nadwarciańskim wale. Samo posiadanie bazy nie miało głębszego znaczenia. Po prostu zbieraliśmy tam cuda. Ponieważ porządki w garażu zawsze owocowały w skarby ( siatka na ryby, stare wędki, saturator, metalowe miski, kilogramy starych, zardzewiałych śrubek) wszystko po szybkiej konsultacji, na rowerach wyjeżdżało na wał. 
Jako dzieci nie rozumieliśmy, dlaczego nasza baza regularnie ''sprzątana'' jest przez złomiarzy. O dziwo chytry plan przeniesienia jej w inne miejsce nic nie dał.

Wał do dziś jest naszym ulubionym miejscem na wycieczki rowerowe i spacery. Obie bazy mają się dobrze, przez lata zniknęły krowy, ale przybyło trochę koni. Wszystko nadzorujemy minimum raz w tygodniu :) 


Poświąteczne dylematy

Czytaj więcej » | 3 Comments »

Wielkanocne lenistwo i ogrom jedzenia sprawiły, że dzisiaj przerzuciłam się na soki i koktajle, a od mocnego  postanowienia o wieczornym bieganiu nie odwiedzie mnie nawet zapowiadany deszcz. 
W takie dni najlepiej sprawdza coś luźnego, pozwalającego ukryć zjedzone w czasie Świąt kawałki ciasta, których już powinniśmy sobie odmówić. Dlatego sukienka sprawdziła się dziś idealnie.  Tę znalazłam w dziale dziecięcym za 12 złotych. Lubię takie zakupy :)



Zestaw klasyczny

Czytaj więcej » | 1 Comment »

Ostatni post, o mojej ''ideologii'' kupowania spotkał się Waszą  sporą aprobatą. Okazuje się, że czyta mnie sporo fanek secondhandów,a przeliczanie cen w galerii na kilogramy nie jest tylko moją manią. Zaczynam więc używać nowej miary: kilogramociuchy.


Tak więc dziś kolejny post z perełkami z secondhandów. 


DIY : suchy szampon w 2 kolorach

Czytaj więcej » | No Comments »

Kolejny post z pomysłem na domowy kosmetyk. Dziś suchy szampon, który ostatnio staje się coraz bardziej popularny. Oszczędność czasu i ratunek w trakcie włosowej opresji powoduje, że używa go coraz więcej osób.

Dziś mój patent na kosmetyk w wersji domowej. Ponieważ kupne szampony, które występują najczęściej w kolorze białym zostawiają na moich włosach ślad, znalazłam na to sposób. 

Mania posiadania

Czytaj więcej » | 6 Comments »

Czasami zastanawiam się jak będę wyglądała za kilkanaście lat. Czy patrząc na publikowane teraz zdjęcia będę dziwiła się jak mogłam założyć coś takiego, czy stwierdzę, że nie było najgorzej ? Istnieje jeszcze coś takiego jak ponadczasowa klasyka ?

 Podglądam bardzo mało modowych blogerek ( chyba bliżej mi do tych kulinarnych). Mam wrażenie, że w Polsce mamy 3-4 sieciówki, a 90% dziewczyn bezkrytycznie powiela najnowsze trendy. 
 Problem w tym, że po każdym sezonie wypadałoby wymienić prawie całą garderobę.Przeraża mnie czasami to, jak łatwo namówić nas - kobiety do kupowania. Jak szybko dajemy sobie wmówić potrzebę posiadania czegoś. Nowe kolekcje w sklepach pojawiają się już co 2 tygodnie, a nasze ubrania stają się prawie jedno-sezonowe. Sporo osób założy na siebie najgorszej jakości poliester byle był w modnym tego sezonu kolorze.

Wszystkie te przemyślenia doprowadziły mnie do jednego wniosku. Jestem typem anty-blogerki. Dlaczego ? Już tłumaczę. 


krem chałwowy z owocami

Czytaj więcej » | 3 Comments »

Dawno nie było żadnego deseru. Jeśli myślicie, że udało mi się zwalczyć ochotę na coś słodkiego, muszę się przyznać :
Twarde postanowienie ''KONIEC ZE SŁODYCZAMI'' łamię minimum 2 razy w tygodniu. 

Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie to fakt, że jeśli już grzeszę to wytworem własnym, staram się unikać kupnych słodyczy. 

Tak więc dziś krem chałwowy z owocami. Kremowy, owocowy i chrupki jednocześnie. Mój najnowszy ulubieniec.

lenistwo kontrolowane

Czytaj więcej » | 5 Comments »

Nie chce mi się. Nic mi się nie chce. 
Całe popołudnie spędziłam na kanapie oglądając mniej lub bardziej ambitne programy, z przerwami na drzemkę czy przekąskę. Wisi nade mną masa obowiązków i zadań na ten weekend a ja leżę. I nie wstanę.

Aby móc dalej nic nie robić, znalazłam kozła ofiarnego. Panie i Panowie: przesilenie wiosenne. Idealnie. 

Tak więc kiedy już zwalczyłam poczucie winy i wyrzuty sumienia rozkładam się wygodnie z kubkiem herbaty. A Wam zostawiam zdjęcia z ostatniego spaceru :) 


oszkane burgery - wersja wegańska

Czytaj więcej » | 5 Comments »

Jestem oszustką.
 Non stop kombinuję, podmieniam i mataczę. Nie jest mi wstyd, nie przestanę  i postaram się Was do tego namówić.

Dziś podwójne oszustwo. Burgery. Po pierwsze zdrowe i całkiem dietetyczne, po drugie wegańskie.

 Jeśli zaczęliście kręcić nosem bez entuzjazmu dodam, że są przepyszne. Tak bardzo, że ja jeszcze nie upieczoną masę wyjadałam podczas robienia zdjęć.




wiosenne zmiany : postawić na kobiecość

Czytaj więcej » | 4 Comments »

Czasami, mimo szafy pękającej w szwach łapię się na tym, że non stop zakładam na siebie to samo. Męczę kilka ulubionych ciuchów, które świetnie ''chowają się'' pod laboratoryjnym fartuchem. Ponieważ wizja paradowania na co dzień w dresie bądź śpiochach jest niebezpiecznie bliska postanowiłam coś zmienić. 

W kontrze do codziennego wyglądu :obszernego fartucha, ochronnych okularów gogli, a czasami nawet czepka, w którym wyglądam jak zielona, radioaktywna pieczarka. Tak więc w dni wolne od wizyt w laboratorium stawiam na bardziej kobiece zestawy.



naleśniki z cynamonowym twarożkiem i sosem pomarańczowym

Czytaj więcej » | 3 Comments »

Owsianka jest moim faworytem jeśli chodzi o śniadania.Mogę jeść ją cały tydzień i nie wiem czy kiedykolwiek mi się znudzi.  Zimą lubię wersję szaro-buro-papkowatą z orzechami. Latem szaleję i dorzucam sezonowe owoce. Ale w weekend...

Weekendy rządzą się swoimi prawami. Mam więcej czasu, pełną lodówkę i ochotę by spędzić w kuchni trochę więcej czasu. Tak więc dziś słoneczne naleśniki na deszczową wiosnę. 


wiosenne porządki

Czytaj więcej » | 7 Comments »

To już oficjalne. Mamy wiosnę. Zimowe kurtki, szaliki i kozaki zapakowałam już jakiś czas temu, ale prawie co roku zdarzał mi się falstart. Wtedy przeklinając pod nosem kolejną zmianę pogody niechętnie ale, z pokorą wracałam do zimowej garderoby. 


W tym roku zima już nie wróci. Tłumy rolkarzy, rowerzystów i spacerowiczów spotkane dziś nad morzem nie mogą się mylić ;) 

W takim razie czeka mnie gruntowny przegląd szafy, rytualne sadzenie szczypiorku i powrót do biegania. Wam też szykuje się aktywny weekend ?

domowe chrupiące nachos

Czytaj więcej » | 1 Comment »

Każdy z nas ma czasami chwilę słabości. Marzymy o czymś niezdrowym, nie mającym z dietą nic wspólnego. Jedyne o czym myślimy to chipsy, paluszki, orzeszki,krakersy... Oczywiście jeśli porzucimy na moment ukochaną czekoladę i przejdziemy na słoną stronę mocy.
Wbrew pozorom jest ratunek z takiej sytuacji. Domowe chrupiące nachos. 


pieczarkowe pęczotto z pikantnymi klopsikami

Czytaj więcej » | 1 Comment »

Dziś przypomnę rzeczy trochę zapomniane.Wracam do cyklu ''zdrowy obiad'' i mojej ukochanej kaszy, której dawno na blogu nie było. 
Jeśli lubicie risotto prawdopodobnie polubicie moją dzisiejszą propozycję. Będzie to pieczarkowe pęczotto z pikantnymi klopsikami. 

Ps Pęczotto to risotto, w którym ryż został zastąpiony kaszą pęczak. Jeśli nazwa wywołuje u Was parsknięcie śmiechem, albo chociaż mały chichot wiedzcie, że nie jesteście sami ;) Ale i tak uważam ją za uroczą. 





DIY - kiełki z soczewicy

Czytaj więcej » | 4 Comments »

Nienawidzę babrania się w ziemi. Sama myśl o pieleniu ogródka przyprawia mnie o dreszcze.. 
Dawniej, kiedy moi rodzice planowali porządki wiosenne przeżywałam małą chwilę grozy.Tradycją było, że skalniaki i rabatki były co roku zmieniane. Wizja wyrywania chwastów, tachania sporych już krzaczków w drugi koniec podwórka i te małe robaczki uciekające spod każdego podniesionego kamienia to dla mnie koszmar. I to uczucie ziemi tkwiącej pod paznokciami... Całe szczęście często udawało mi się wymigać od tych zadań w zamian za sprzątanie czy gotowanie ( układ idealny)

Mam nadzieję, że kiedyś zmienię podejście do tej czynności i przełamię swoje fobie. Szczególnie, że warzywa i owce, wyhodowane samodzielnie przynoszą wiele satysfakcji. Do tej pory z małą pomocą taty udało mi się doczekać własnej bazylii (lato o smaku pesto ;) I szczypiorek,ale tym pewnie nie powinnam się chwalić.

Jeśli jednak tak jak ja krzywicie się na samą myśl o sadzeniu czegokolwiek, bądź wasz ogródek ogranicza się do wielkości wolnych parapetów zastawionych doniczkami jest na to rada.

Wyhodujcie sobie kiełki.  Sprawa jest naprawdę prosta. 


niedzielne morze i brzydkie ciastka

Czytaj więcej » | 2 Comments »

Niedziela powinna być leniwa. Bez zerkania na zegarek i planowania listy zadań (nie wierzę, że to piszę). Pełna spacerów, wolno pyrkoczącego na gazie rosołu i nadrabiania zaległości książkowych. 
Kiedy jednak wokół piętrzy się stos notatek, a nadchodzący tydzień straszy kolejnymi zaliczeniami ideał niedzieli nijak ma się do rzeczywistości. 

Mimo wszystko, pod wpływem tak pięknej pogody wybraliśmy się na spacer. Plan zakładał 20 minut na kupno czegoś słodkiego, spałaszowanie tego nad morzem i powrót do książek. 


błędy młodości

Czytaj więcej » | 2 Comments »

Moda przedszkolna jest bezwzględna i niechętnie przyjmuje odmieńców. Nie dziwi nas różowa masa sięgająca do kolan,  oznakowana godłem tego pokolenia :  Hello Kitty. 

Patrząc na zdjęcia z dzieciństwa przypomina mi się kilka ''trendów'' , które spowodowały, że połowa podwórka wyglądała jak klony... 

Chodaki. Większość moich rówieśniczek była posiadaczką minimum jednej pary. Moja pierwsza była kanarkowożółta. Kolor idealnie pasował do siniaków na kostkach, które początkowo były regularnie obijane.
 Po pewnym czasie nabierało się wprawy, chodaki przestawały spadać przy bieganiu, a bardziej doświadczone skakały w nich nawet w gumę (wtedy wydawało się logiczne, że są świetnym obuwiem sportowym) 

Wielka kurtka puchówka. Bez jakiegokolwiek wcięcia w talli, strasznie nadmuchana i nieforemna. Ponieważ większość osiedla takie nosiła, czułam się  dumna niosąc do domu swoją. W kolorze srebrnym. Błyszczącą tak, że przypominałam szynkę owiniętą w folię aluminiową. Jeśli jeszcze nie wyobraziliście sobie jak okropna była, dodam, że materiał podobny był do ceraty... Tragedia.

Dzwony. Z grubego, mięsistego i połyskującego materiału, który po kilku tygodniach wycierał się na kolanach.  Im szersze i bardziej majtające się przy kostkach, tym lepiej. Nie wyprę się ich, zostały udokumentowane za zdjęciach.

 Jest jeszcze kilka innych koszmarków, (kreszowy różowy dresik, kierpce, których znosiłam 4 pary) i straszna niechęć do niektórych kolorów. Tak, kiedyś zarzekałam się, że nigdy nie założę nic fioletowego... całe szczęście czasem zdanie zmieniam ;)

mieszam równo ! czyli koktajle

Czytaj więcej » | 5 Comments »

Z koktajlami bywa różnie. Ludzie, którzy je piją dzielą się na 2 grupy :
  
Jedni lubią takie kolorowe, mocno słodzone, z górą bitej śmietany. Lody w składzie absolutnie nie odstraszają, a kolorowe posypki to kolejny atut.  Bo przecież to deser, prawda ? 

Inni ( wpisuję się w tę grupę) traktują koktajl jako posiłek (np. zamiennik drugiego śniadania). Dosypują tam masę trocin i różnych dziwnych pesteczek, żeby nie tylko smakowały, ale i syciły.  
Tak więc blendery w dłoń i do dzieła. 



wiosenne soki

Czytaj więcej » | 5 Comments »

Zaczyna nam się wiosna i wszyscy trochę głupiejemy ze szczęścia. Rok temu o tej porze wszędzie było pełno śniegu a kolejne jego spadające porcje doprowadzały mnie do rozpaczy. 

W tym roku ktoś chyba usłyszał moje zeszłoroczne narzekania, marudzenia i groźby i postarał się bardziej. 
Zaczyna się wiosna, I mimo iż nie przynosi ona ze sobą ani odrobiny wolnego czasu, nie zmienia naszych  problemów to jakoś łatwiej się żyje kiedy świeci słońce.

Po zimie wszystkim nam chyba brakuje witamin. I cierpliwości.  Czekamy na wiosenne nowalijki, które wyprodukowane w przyspieszonym tempie nie są szczególnie zdrowe.
Jak więc wprowadzić wiosnę do naszej kuchni?  Róbmy soki !


śpiochy - rzecz niezdędna w każdej szafie

Czytaj więcej » | 5 Comments »

Weekend miał być bardzo intensywny. Chciałam zawitać na plażę, zrobić kilka zdjęć i upiec kolejną porcję bułeczek z ostatniego przepisu. Z planów nici, rozchorowałam się. 

Dostrzegam jednak kilka pozytywów... bezkarnie mogę wylegiwać się w łóżku, a kolekcja śpiochów w przyszłości będzie musiała powiększyć się. Na takie okazje są wprost niezawodne !;)  

domowe bułki dla początkujących

Czytaj więcej » | 10 Comments »

Poniedziałek rano. Stoję w laboratorium gmerając w białym tajemniczym proszku. Jeszcze nie mam pojęcia co to jest. Jestem biedniejsza o jedną zbitą probówkę i bogatsza o kolejną plamę na fartuchu. 
  W momencie zwątpienia kiedy teoria  swoje, a praktyka swoje mruczę pod nosem:Łatwiej byłoby upiec chleb.
Ktoś obok odpowiada :Chyba tobie!

Tak więc dziś o pieczywie.Naprawdę łatwym.



mikrodermabrazja - wersja domowa

Czytaj więcej » | 5 Comments »

Dawno nie było niczego o kosmetykach. Ponieważ w weekend łatwiej wygospodarować trochę czasu dla siebie dziś nadrabiam. 

Czy wy też macie wrażenie, że wraz ze zbliżającą wiosną wszyscy wokół namawiają nas do zmiany ? Oczyszczenie organizmu na wiosnę, nowe buty na wiosnę, zadbaj o stopy na wiosnę, nowa Ty na wiosnę ! 

 Ostatnie dwa lata z rzędu ta fala nowości porwała i mnie. Postanowiłam: świeża cera na wiosnę. A że efekt miał być spektakularny i szybko widoczny wybrałam.... kwasy. 
Cóż. Może to źle dobrany kwas do mojej cery, a może moja niecierpliwość w ''najgorszym'' momencie kuracji. Efekt końcowy był okropny ina razie nie chcę wracać do tej metody. Tym razem znalazłam coś lepszego. 



Zupa selerowa

Czytaj więcej » | 2 Comments »

Dorastam. Mówią, że smak zmienia się z wiekiem i do niektórych rzeczy należy dorosnąć. Tak więc chyba dorastam, do selera konkretnie. 

 Wcześniej był mi obojętny. Wrzucało się go do zup, później całe szczęście nie lądował w naszych talerzach. Aż nagle zachciało mi się zupy selerowej.
 Chodziła za mną już od dłuższego czasu i była pierwszą rzeczą jaką ugotowałam  po powrocie do rodzinnego domu.

Postanowiłam jednak zachować ostrożność  z eksperymentami i zrobiłam skromny garnek. Jeden. Mały. Nie popełniajcie mojego błędu... zróbcie większą porcję.



zestaw włóczykija

Czytaj więcej » | 5 Comments »

Od dawna mam zrobioną listę rzeczy, o które chętnie powiększyłabym swoją szafę. Jedną z pozycji był kapelusz. 

Nie do końca wiedziałam jaki ma mieć kształt, ale kolory miały być klasyczne i bardzo uniwersalne : czerń lub beż. I tak przy mojej niechęci do spacerów po galeriach i odwiedzania sieciówek o kapeluszu mówiłam już od grudnia. Bez podjęcia jakiegokolwiek działania w tym kierunku.

Przy ostatniej wizycie w jednym z lumpeksów już na wejściu zauważyłam dwa kapelusze.Mimo, że  nie były wygniecione  i zachowały swój kształt ominęłam je. Powód :  kolory były dziwne.

 Całe szczęście opamiętanie przyszło szybko (dzięki Mamo !) i wyszłam z dwoma kapeluszami. Cena :  2.58 :) Za Oba ! 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...